Momencik

Czekaj na odpowiedź servera..

Uwaga

  

Forum Margonem > Klany > [Shadow Legacy]-[Nomada][11.10.2021]

[zamknięty] [Przeszukaj temat] [Dodaj do ulubionych]
Koniec strony Strona: [1]

olza

1414
106

Wstęp


Czołem!

Chciałbym oficjalnie założyć rekrutację do klanu Shadow Legacy! Jest to nowo założony klan ustawiony na dłuższą metę, wpierw jednak musimy się od czegoś odbić. Dlatego szukamy graczy w przedziale 33-49, ale i odpowiednim poziomem kultury oraz wkładem do atmosfery jaka będzie panować w klanie.


Wymagania



- minimalny poziom doświadczenia równy 33 i maksymalny 49
- dodatnia lub zerowa reputacja
- możliwość komunikacji poprzez Discorda
- codzienna aktywność ( ustępstwa są tolerowane )
- znajomość gry
- chęć wspólnego szukania herosów
- kulturka i aktywny wkład w rozwój klanu
- kilka słów o sobie


Oferujemy



- miła atmosfera
- Discrod klanowy
- przyszły strój klanowy
- obstawionego Shae Phu czy Mushitę na redzie
- kiedy klan zyska odpowiednią ilość członków - wyprawy na kolosa Mamlambo



Zakończenie


Póki co, są to początki klanu, więc oferować możemy jedynie podstawy jednak ambicje sięgają dosyć wysoko, a jesteśmy bardzo uparci! Przyjemność z rozgrywki i miłe spędzanie czasu jest dla nas równie ważne co zdobywanie legend.

Aplikować do klanu można tylko w odpowiedzi pod postem.
Rekrutacja potrwa do 11.10.2021
Wszelkie pytania kierować bezpośrednio do Wyeliminowany
Pozdrawiamy i do zobaczenia na szlakach Margonem!


Historia klanu


Dawno, dawno temu, lat dwa tysiące, jeszcze przed Wojną Magów na daleko położonym krańcu wschodu, istniała dolina zwana Renubia. Nie byłoby w niej nic charakterystycznego gdyby nie wysokie na ponad dwieście metrów, ostre skały, przechylone w stronę zachodzącego słońca jak wysoka trawa, poddająca się silniejszemu przedburzowemu wiatru. Ludzkość nie była wtedy na tyle rozwinięta jak na dzisiejsze czasy, nie powstało bowiem jeszcze żadne miasto, nie przetapiano żelaza na wytrzymałe tarcze i ostre jak brzytwa miecze. Koczowniczy tryb życia i podział na plemiona to standardy czasów, w których pisana jest ta historia.

Przywódca plemienia Tuzmerczyków, Gunnar Silnoręki prowadził swoich ludzi na dalekie południe. Usłyszawszy od napotkanego lata temu wędrowca o krainie mlekiem i miodem płynącej, z równikowym klimatem i dostępem do morza, nie mógł przepuścić takiej okazji po długoletniej tułaczce. Gunnar miał już swoje lata, swoją pozycję w plemieniu uzyskał dzięki twardej ręce przywództwa, charyźmie i tęgich ramion, którymi pozbył się swojego poprzednika w próbie walki. Był nie tylko silnym i charyzmatycznym osobnikiem ze zdolnościami przywódczymi, ale i niespotykanym jak dotąd taktykiem, gdzie tę zdolność ukazał nie na jednym polowaniu. Najważniejsze jednak co musiał zrobić, to przedłużyć prestiż swojego rodu i postawić na swoim miejscu swojego syna Reinara, by zapewnił plemieniu dalszą realizację swojego celu. Reinar na niekorzyść ojca, nie odziedziczył po nim jego najbardziej przydatnych cech. Był nieśmiałym, trzymający się na uboczu, chudym chłopcem, często przebywającym w samotności, ryjącym na płacie skóry różne hieroglify. Budził niepokój wśród reszty członków plemienia, jednakowoż jego twarz zawsze budziła ciepło i miłość w zdenerwowanym Gunnarze, który nie mógł się pogodzić ze słabością pierworodnego. Reinar jednak jak mało kto wykazywał się sprytem już od dziecięcych lat, wykradając najprzedniejsze mięsa z namiotu koczowniczych kucharzy, czy ciepłem w stosunku do swojej ukochanej młodszej siostry Tidy.
Legendy jakie krążyły o Renubii, zniechęcały nawet potężniejsze plemiona przemierzające krainy w poszukiwaniu pożywienia. W dolinie bowiem, nie rosły żadne drzewa czy rośliny rodzące owoce, właściwie to znajdował się tam tylko żwir i kurz sięgający wierzchołków tych ogromnych, nienaturalnych skał. Według opowieści, odbyła się tam wielka bitwa zwaną Bitwą Dwóch Rogów, stoczona pomiędzy zwaśnionymi plemionami, tak krwawą i wyrównaną, że zwycięstwa nie odniosło żadne z nich, przy czym ginęły całe rodziny wraz z kobietami i dziećmi. Po tej bitwie, słuch zaginął po obydwu plemionach.

Gunnar pomimo ostrzeżeń, ze strony rady jak i nasłyszanych legend, dbał tylko o jak najefektywniejsze i najkrótsze dostanie się do wymarzonego miejsca na tym świecie. Obejście doliny dołożyłoby dobre parę tygodni do i tak już wymagającej tułaczki po trudnych terenach Margonem. Nie zastanawiając się długo, podjął decyzję przejścia przez krainę żwiru, kurzu i cienia, jakie rzucały ostre klify i skały. Pierwszy dzień minął gładko, pewność siebie przywódcy tylko wrastała. Zatrzymali się późnym wieczorem na trzygodzinny odpoczynek, by znów ruszyć w drogę. Już wtedy, u niektórych osób zaczął pojawiać się dziwny niepokój, noc była wyjątkowo ciemna, na niebie nie było widać ani jednej gwiazdy. Nie wiadomo było czy to z powodu nadchodzącego deszczu i chmur osłaniających dolinę, czy warstwa unoszącego się kurzu była tak gęsta, że nie dało się ujrzeć niczego wokół. Wątpliwości Gunnara rozwiało niespodziewane zniknięcie jednego z łowców plemiona, który zawsze zabezpieczał tyły kolumny wozów i ludzi. Tej nocy nie było słychać nawet ptaków, czy szumu wiatru, przebijającego się przez namioty, niepokój dotknął również Reinara, jednak przerodził się w wysokie zaciekawienie migoczącego światła w oddali prowadzącej do głębi doliny. Młodzieniec chciał pochwalić się o tym ojcu, jednak wtem światło przestało się pojawiać, a Gunnar tylko machnął ręką zrzucając to na przywidzenia zmęczonego dziecka. Natomiast ciekawość otaczającego świata wygrała ze zdrowym rozsądkiem Reinara i po chwili wyruszył wymykając się z rodzinnego namiotu w kierunku interesującego światła. Oddalając się od obozu, odległość przytłumiała dźwięki rozmów i podbijania zużytych końskich podków. Nie był jeszcze świadomy tego, że był to ostatni raz kiedy spędził swój czas na podróży na dalekie południe wraz ze swoją rodziną.

Zbliżając się do celu, coraz mocniej czuł ciepło światła okalającego największą skałę w samym sercu Renubii. Dwadzieścia minut drogi, przerodziło się w dwie godziny, następnie w kolejne cztery, gdy nagle znalazł się na samym skraju przepaści rozciągającej się za jego plecami, zupełnie jakby wybudził się z jakiegoś transu. Przerażony faktem, że jeden zły ruch pożegnałby go z tym światem przechylił się do przodu w stronę ciasnej szczeliny w skalistej górze, w stronę której zmierzał przez ostatnie godziny. Runął w dół, obijając się o kamienie, ocierając się o ostre zakończenia ścian z krzykiem upadł na sam dół jaskinii straciwszy przytomność. Gdy się obudził, nie znajdował się już w ciemnej i mokrej jaskinii, ale wielkiej sali z czarnego kamienia i kolumnami prowadzącymi do wielkiego tronu bez właściciela, na który padał przez szczelinę promyk wschodzącego słońca. "Spodziewałem się Ciebie, Reinarze." - donośny głos rozległ się po sali tronowej dosłownie znikąd. Bohater stanął wryty jak słup soli i z przerażenia wydobył z siebie tylko jedno pytanie: "Kim jesteś?". Nagle z sufitu, unoszący kurz, który okazał się gęstym jak smoła dymem spływał po kolumnach powoli jak strumień magmy i łączył się w miejscu gdzie znajdował się tron. Po chwili uformowała się z niego sylwetka jakby zakapturzonego człowieka, w postrzępionym, zniszczonym, czarnym płaszczu. Nie miał nóg, a unosił się z dymu wydobywającego się z jego tułowia. "Nazywam się Shadow i jestem władcą tej krainy" - odrzekł pomimo przerażającej postaci, ciepły, męski głos. Zamiast twarzy, znajdowała się tylko czarna pustka owinięta kapturem, z której również wydobywał się gęsty dym. "Możesz nie być tego świadomy, ale nikt jeszcze nie trafił do tego miejsca i nie stanął przed moim obliczem. Dlatego też, wnioskuję, że to ty jesteś tym, na którego czekałem całe tysiąclecia" - kontynuował. "Przepowiednia mówiła prawdę, iż spotkam swoje naczynie, kiedy niepożądane dziecko pysznego głupca w bezgwiezdną noc odstąpi ze ścieżki południa". Wtem, na twarzy przerażonego już Reinara pojawiło się olśnienie, po wypowiedzianych słowach mrocznego władcy, ale i niepokojąca wiedza, z którą wie, że już do niczego mu się nie przyda. "Naczynie...?" - wydukał. Shadow po chwili znów przyjął poprzednią materię i za jej pomocą okrążył protagonistę tworząc gęsty pierścień dymu. "Od początku, byłeś przeznaczony do wielkiego celu, ważniejszego niż marzenie twego ojca. Obserwowałem Cię odkąd zszedłeś z resztą tych zbędnych dla świata stworzeń, widziałem twoje dzieła, które ryłeś na skórze. Wszystko złożyło się w całość, w którą oboje nie jesteśmy w stanie ingerować. Tak zostało zapisane. Przykro mi, Reinarze...". Po tych słowach, pierścień dymu uderzył w młodziaka, sprowadzając go na kolana. Dym zaczął wchłaniać się przez jego usta i nozdrza. Krzyk bólu rozbrzmiewał na całą salę, a ciepła wcześniej twarz Reinara, zaczęła przybierać blady kolor. Po kilkuminutowych katuszach, oczy bohatera przybrały silny blask pomarańczowego koloru, twarz na wpół przecięła czerń dymu, usta nabrały sino czerwonego koloru. Poniszczoną szatę z kapturem, otrzymał po antagoniście, tym razem kończyła się na wysokości jego twardych, wysokich, czarnych butów. Zamiast wydobywającego się z tułowia dymu, źródło przeniosło się końcówki postrzępionej szaty, a z przodu widać było tylko czarne spodnie. Przez bladą klatkę piersiową owinięty był srebrny łańcuch. Blada postać powstała z kolan wypowiadając słowa: "Oto czas zemsty" lekko się przy tym uśmiechając.

Blask ogniska rozjaśniał centrum obozowiska Tuzmerczyków. Zdążył minąć cały dzień drogi, i dłuższa część trzygodzinnowego postoju dla odpoczynku koczowników, by nikt nadal nie zauważył zniknięcia młodego syna wodza, natomiast nieobecność zaginionego łowcy wytłumaczono sobie dezercją. Gunnar po ożywionej rozmowie z radą plemienia, o możliwości przyszłych powtarzających się aktów dezercji, idzie w stronę swojego namiotu z wyraźnym grymasem na twarzy. "Tido, nie widziałaś może starszego brata? Mam nadzieję, że tym razem wziął się za coś pożytecznego, że nie ma go tyle-" - wtem przed przed muskularnym przywódcą plemienia pojawia się znikąd obłok czarnego dymu, z którego wychodzi postać mrocznego władcy w zupełnie nowym i materialnym ciele. Wokół zwróciło się mnóstwo oczu reszty plemienia. "Rein-?" - nie zdążył dokończyć imienia ledwo rozpoznanego dziedzica, gdy ten złapał twarz wodza jedną ręką miażdżąc jego czaszkę. Ciało upadło z hukiem na jałową ziemię. Krótką ciszę przeciął przeszywający pisk Tidy, a za nią panika reszty obozowiczów, którzy łapią za łuki, włócznie i sztylety z brązu. Z krzykiem rzucają się na mroczną postać, która w spokoju wypuszcza z rękawa kiścień, nabity kolcami długości wilczych kłów, znikając i pojawiając się za przeciwnikami, uderzając z siłą niedźwiedzia łupie czaszki wszystkim wokół wspomagając się krótkim sztyletem stworzonym jakoby z dymu. Jakaś kobieta podbiega i łapie Tidę za rękaw ciągnąc ją jak najdalej od obozu i biegnie w odmęty ciemności. Dziewczynka ocierając łzy i powoli oddalając się słyszy znikające po kolei krzyki swoich pobratymców.

Od tamtego czasu minęło dziesięć długich lat, kiedy Tida w końcu dotarła do celu wędrówki na dalekim południu po czterech wymagających tygodniach wraz z innym plemieniem o podobnym celu osadnictwa nad morzem. Sama zastanawiała się do końca swoich dni, czy przeżyła dzięki szczęściu, czy w cienistym wojowniku zachowała się krzta człowieczeństwa i miłość ze strony brata, który pozwolił jej uciec. Rozpowiadając wszystkim jak niebezpieczna jest ta dolina, Renubia zyskała jeszcze większą aurę mistycyzmu i zaczęła zrzeszać wielu wyznawców, którzy pragnęli poznać tajniki siły mrocznego władcy. W końcu stowarzyszenie zyskało nazwę Dziedzictwo Cienia i tak zaczyna się nasza historia...

autor: Wyeliminowany

Edytowany 12:02:56 11.9.2021 przez olza
2021.09.11 10:30:02
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:45114218

Lemciu

19310
91
Zapraszamy
2021.09.15 22:50:17
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:45119290

Sifris

3041507
5821
olza:
Rekrutacja zakończona - temat zamykam.
2021.11.02 21:55:41
:: Oceń wypowiedź:
cytuj | ID:45170176
Początek strony Strona: [1]

Temat zamknięty, nie można w nim pisać postów

Forum Margonem > Klany > [Shadow Legacy]-[Nomada][11.10.2021]

Podaj powód dlaczego oceniasz post na

Pozostało ważnych głosów na dziś: 0, po przekroczeniu limitu
Twój głos pokaże się przy wiadomości, ale nie doliczy się do reputacji gracza.


* pole nieobowiązkoweLimit znaków 0/50

Zgłoszenie postu do moderacji.
Poniżej możesz podać powód Twojego zgłoszenia.

Pamiętaj, że za bezsensowny komentarz możesz otrzymać knebla i stracić swoją reputację.

Limit znaków 0/150

-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -
AND grp=0