Momencik

Czekaj na odpowiedź servera..

Uwaga

  

Forum Margonem > Publicystyka > Margonemskie opowiadania o stworzeniu świata

[Przeszukaj temat] [Dodaj do ulubionych]
Koniec strony Strona: [1]

Savox

10632
174
Cześć! Wróciłem do gry po bardzo długiej przerwie i chciałbym też wrócić do tego co lubiłem najbardziej w tej grze. Wraz z moją historią gry na Febris w danych czasach starałem się z grupką znajomych utrzymywać klimat gry poprzez ciekawe opowiadania, wiersze czy różnego rodzaju konkursy.

Jako, że chęć utrzymania klimatu ma dla mnie szczególne znaczenie, postanowiłem, że napiszę własne - wzorowane na krainie Margonem - opowiadania o stworzeniu tego świata.

Pierwszą częścią, próby własnych słów było przygotowanie opowiadania w rekrutacji do świata Nerthus (dla zainteresowanych - https://www.margonem.pl/?task=forum&show=posts&id=509507&ps=0#post44408680). Tu natomiast zdecydowałem się kontynuować owy wątek w celu wykreowania własnej wizji poznawania Krainy.
Mam nadzieję, że seria opowiadań przypadnie Wam do gustu, będą padać niekiedy różne nazwy z gry w celu ciekawego spojrzenia na naszą bujną krainę.


Tworzące się osady...

Po wojnie, w której wszelkie rasy się zjednoczyły został przygotowany pakt, który nakazał innym szanować innych. W ten oto sposób Krasnoludy żyły w zgodzie z Elfami i Centaurami, pokonane przez nich Gobliny ukorzyły się i zechciały podpisać zgodny pakt. Doszli do porozumienia takiego, że wszelkie lasy na zachodzie należały do nich. Lecz Gobliny przejęły te bardziej na północ, Centaury zostały w tych na środku krainy, a Elfy przejęły lasy południowe sięgające aż do rozległych pustyń Arpanu. Przymierze zostało także utworzone pomiędzy Ludźmi, a Tropicielami. Ci drudzy jednak odeszli. Zdecydowali się porzucić swoje leśne grody bo wiedzieli, że ich samotność z nimi wygra i nie będą w stanie współpracować.
Ludzie natomiast zaczęli podróżować. Wielu podążało za Piratami aż do oceanu by mieć pewność, że ci nigdy nie wrócą i założyli małą wioskę rybacką, którą nazwali Thuzi. Inni ruszyli na północ w poszukiwaniu pożywienia oraz schronienia. Znaleźli Stare Ruiny, przy których powstał mały gród, a także jedno Opactwo, które wyglądało na zniszczone i opuszczone. Legendy zmarłych mówią o mordzie na bezbronnych, którzy przeistoczyli się w nękające zjawy. Ich to jednak nie odstraszyło i na północ od tych budowli powstało Ithan. Małe miasteczko, które jako pierwsze zostało ogrodzone potężnym murem, zwerbowana została armia, która broniła osadników przed wilkami, niedźwiedziami i rabusiami. Okolice bujne w zwierzynę dostarczały ubrań i jedzenia. Wiele okolicznych łąk było hojnie obdarzonych różnymi kwiatami przez co i alchemia kwitła, druidzi i znachorzy byli w stanie podnosić swoje umiejętności lecznicze. Ludziom to jednak nie wystarczało... Garstka z nich ruszyła w mroźne góry leżące na południu od miasta, gdzie spotkali Mnichów, z którymi się porozumieli. Przynosili im jedzenie, futra i inne dobra w zamian za drogocenne księgi tam pisane. Legendy też głoszą, że pewnego razu karawana napotkała Przewodnika ubranego w zielone szaty, po czym zaginęła. Od tego czasu ludzie zwykli nazywać go Złym Przewodnikiem, choć nikt go nie spotkał. Inne gromady ruszyły na zachód, gdzie najstarsi bali się ruszać. Opowiadali bowiem o zabójczych Goblinach, które mimo paktu nie bały się atakować podróżnych i karawan przewożących towary z Thuzi do Ithan. Jednak zdecydowali się założyć osadę, którą nazwali Werbin, która to nazwa od skał pochodzi, gdyż teren ten obfituje w surowiec... Stąd też narodziło się rzemiosło górnicze... i hutnicze w jednym.

A treść paktu brzmiała:
Ludzie szanują Tropicieli, współpracują z Centaurami, żyją wspólnie z Elfami i dogadują się z Krasnoludami. My wszyscy niżej podpisani na słowa naszych bóstw zawieramy Pakt, który nakazuje wspierać się wzajemnie, pomagać sobie na dobre i na złe, a gdy którekolwiek plemię obróci się przeciw pozostałym zostanie przez resztę zabite i ich ciała pomiędzy Arpanem, a Doliną Yss zostaną rozesłane tak, by pamięć o ich zachowaniu nigdy nie została zapomniana.
Przeznaczenie krwią podpisane, nigdy nie zostanie złamane.
2020.12.03 19:08:00
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:44461613

Firrael

2071367
3692
Savox:
Masz pomysły, w sumie nawet sporo. Ale z całego opowiadania - zarówno zamieszczonego w temacie rekrutacyjnym, jak i tego tutaj - emanuje chaos. Forma wygląda tak, jakbyś starał się we względnie małym fragmencie tekstu zamieścić tak wiele informacji, ile tylko zdołasz. A to, niestety, zawodzi. Czytelnik właściwie od samego początku jest rzucany w wir wydarzeń, o istocie których tylko ty masz pojęcie, a których, niestety, nie rozwijasz. Niewyjaśnione wojny, jacyś tropiciele, magiczne miecze i przepowiednie? To nie brzmi tajemniczo i zachęcająco, raczej odpychająco, jeśli na każdym kroku odbiorca jest bombardowany treściami, których znaczenia nie rozumie. Bo i nie wszystko da się tak po prostu wyobrazić, jeśli się tego przedtem nie ułatwi, na przykład stosując interesujące opisy.
Wiesz, na czym polega właściwy problem? Skorzystałeś z istniejącego uniwersum, ale przekształciłeś je w tak dużym stopniu, że trudno patrzeć na nie jako na to oryginalne. Warto zatem wprowadzić najpierw jakieś elementy świata przedstawionego, które pozwolą czytelnikowi zaznajomić się z istotą społeczeństwa (kim na przykład są ludzie, a kim tropiciele?) czy aktualnymi nastrojami w krainie (z czego ta wojna właściwie wynikła, czego dotyczyła, kto walczył i o co?). Warto wprowadzić postacie, które - poprzez swoją narrację - będą stanowić za przewodników po akcji. Warto zrobić cokolwiek. Dosłownie. A myślę, że da się dużo.
Nie powiedziałbym natomiast, że jest jakoś szczególnie źle, jeśli chodzi o całokształt. Wyraźnie przydałoby ci się dużo ćwiczyć, jednak jakieś podstawy w kwestii pisania chyba posiadasz. A to dobry punkt wyjścia, żeby poprawiać stylistykę czy prowadzenie fabuły. Na pewno sugerowałbym skupić się na opisach, żeby nie skakać od akcji do akcji, od wydarzeń do wydarzeń. Czasem trochę zwolnić, odpocząć, pokazać, dlaczego to twoje Margonem może zachwycić czy przerazić. Wciągnąć czytelnika do swojej krainy i zatrzymać na dłużej, zaciekawiając treściami, których być może się nie spodziewa. Wprowadzić postacie, które samym swoim charakterem - i wynikającymi z niego działaniami - będą przykuwać wzrok. To wszystko sprawi, że twojej pracy nie będzie się dało przeczytać jednym tchem, bez choćby chwili refleksji. Aktualnie jest to całkiem możliwe. Bo i nie ma się za bardzo nad czym reflektować.
Jeśli chodzi o inne błędy, to masz problemy interpunkcją (w wielu miejscach brakuje przecinków), stosujesz powtórzenia, gdzieniegdzie przewijają się jakieś pojedyncze błędy składniowe czy logiczne. Tragedii nie ma, chociaż szczególnie dobrze też nie jest.
Jak bym to podsumował? Że powinieneś pisać, dużo i często. Czytać pewnie też. Teoretycznie im więcej będziesz ćwiczyć, tym lepiej będzie ci iść.
.
Edytowany 20:07:20 3.12.2020 przez Firrael
2020.12.03 20:04:42
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:44461808

Savox

10632
174
Firrael:
Dzięki za wszelkie informacje! Na pewno z nich skorzystam przy pisaniu kolejnych opowiadań.

W moim akurat zamyśle było wytworzenie uniwersum, które z początku chaotyczne, będzie rozwijać się w coraz co bardziej klarowne. Kolejnymi opowiadaniami chciałem to "pociągnąć", lecz wiem, że pierwsze jest najczęściej kluczowe. Byłbym wdzięczny, gdybyś w niedalekiej przyszłości był w stanie ocenić na bazie kolejnych - które tu wkrótce trafią - ewentualny progres lub (oby nie) regres.

Dzięki za przeczytanie!
2020.12.03 20:50:24
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:44461937

Firrael

2071367
3692
Savox:
Niestety, i tutaj działa efekt pierwszego wrażenia. Jeśli czytelnik poczuje się w twojej pracy obco, bo nie zaprosisz go do przeżywania akcji wraz z jej przebiegiem, to zwyczajnie sobie pójdzie i pewnie nie wróci. Pierwsze części powinny stanowić swoiste wprowadzenie, które w jakiś sposób zapozna odbiorcę z prezentowaną tematyką czy stylem. U ciebie można odnieść wrażenie, że przez całe opowiadanie będą się przewijać niewytłumaczone historie, z których nic większego się nie wyciągnie. A zgaduję, że nie o to ci chodzi
2020.12.03 21:00:27
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:44461959

Savox

10632
174
Historia Rodów, cz. I - Tropiciele

Wiele lat przed Wojną...
Po czasach ostatnich rodów Smoków, kiedy do krainy zaczęły napływać różne rasy pielgrzymów w krainie Margonem istniało tylko parę klanów, ściśle ukrytych i nieznających się ze sobą wzajemnie. Były to Centaury, Krasnoludy, Gobliny i Tropiciele. Ci ostatni uchodzili za najbardziej tajemniczych, gdyż nikt nie wiedział gdzie znajdują się ich miasta, a ci, którzy ich widzieli najczęściej nie wracali żywi. Wyjątkiem był Morthen, który na własne oczy widział osady Tropicieli i uszedł cało wraz ze swoją karawaną przemierzającą krainę z północy do swych kopalń na południu.
Ów Tropiciele osiedlali się w północnych lasach, do których nikt nigdy się nie zapuszczał ze względu na trudności tam występujące. Legendy głosiły o krwiożerczych pająkach, czy o bestiach, które broniły bram miast Tropicieli. Oni sami żyli w zgodzie z naturą, czerpali z niej co najlepsze - wielu druidów doskonale opanowało techniki znachorstwa, wojsko składało się w głównej mierze z perfekcyjnie władających łukami łowców, korzystali oni z zasadzek drzewnych i zatrutych jadem żmij i salamander strzał, które powodowały natychmiastową śmierć ofiar. Żywili się zwierzyną, którą zabijali w rytualny sposób - w zgodzie z naturą nie atakowali osobników młodych, ani chorych, a tych drugich leczyli.
Tropiciele nie podróżowali poza swoje lasy - wiedzieli gdzie kończą się ich tereny, bardzo dokładnie tego strzegli, nie zapuszczali się nigdzie poza nie. Aż do czasu...
W czasach świetności Rodu, kiedy przejmowali oni kolejne leśne tereny bardziej na wschodnich krańcach krainy, narodził się Tropiciel, którego ochrzcili imieniem Yrfan. Yrfan z natury był bardzo bystry, mądry, ale i przebiegły. Jego ciekawość świata sprawiała wiele problemu rodzinie i plemieniu, gdyż opuszczanie lasów bez zgody Starszyzny było przestępstwem. On jednak robił to na tyle wprawnie, że strażnicy nie byli w stanie się zorientować.
Tropiciel Yrfan był także bardzo charyzmatycznym młodzieńcem, który według Legend jako pierwszy zapoznał się z innymi rasami na tyle blisko, że byli oni w stanie wpuścić go do swych miast. Te same Legendy głoszą o jego przyjaźni z Centaurem o imieniu Asterion.

W czasach po Wielkiej Wojnie, gdy Tropiciele zdecydowali się opuścić krainę w poszukiwaniu nowych terenów wielkiej samotności kilku zdecydowało się zostać. Wśród tych, którzy pozostali są między innymi Yrfan, czy Nutris. O ile Yrfan pozostał wraz ze swoimi przyjaciółmi Centaurami w ich lasach na zachodzie to Nutris poprzysiągł bronić swych rodowitych terenów... broni do dziś Lasu Tropicieli wraz z potężnymi niedźwiedziami i wilkami, które żyją z nim w zgodzie i wspierają się nawzajem..
2020.12.04 21:47:36
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:44464917

La Commune

312401
2331
Widzę, że się nie wypowiedział Firrael, mam nadzieję, że to zrobi, bo bardzo aktywnie komentuje różne rzeczy.


Savox:
Nieironicznie mi się podoba i bym poczytał o dalszych dziejach osadzonych na margonemskich mapkach, np. Las tropicieli.
2021.08.29 02:21:24
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:45099572
Początek strony Strona: [1]

Tylko zalogowani gracze mogą pisać posty

Forum Margonem > Publicystyka > Margonemskie opowiadania o stworzeniu świata

Podaj powód dlaczego oceniasz post na

Pozostało ważnych głosów na dziś: 0, po przekroczeniu limitu
Twój głos pokaże się przy wiadomości, ale nie doliczy się do reputacji gracza.


* pole nieobowiązkoweLimit znaków 0/50

Zgłoszenie postu do moderacji.
Poniżej możesz podać powód Twojego zgłoszenia.

Pamiętaj, że za bezsensowny komentarz możesz otrzymać knebla i stracić swoją reputację.

Limit znaków 0/150

-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -
AND grp=0